sobota, 19 lipca 2014

Rozdział XVI


Coś bez końca,
Coś żywe i radosne.
Coś szczęśliwego.
Coś wesołe jak słońce na wiosnę!
Coś co tak bez końca wije się pod nogami,
Żywe, Bez końca, Radosne, Szczęśliwe,
Wesołe. Przyjaźń - magia ta bez końca.
Ta żywa, Co nadziei dodaje. 
*Perspektywa Leny*

Kiedy żegnałyśmy się z chłopaki to powiedziałam do Piotrka "brat", Dawid nie był zdziwiony takim słowem, bo był przy tym gdy się o tym dowiedzieliśmy, ale Mateusz z Rafałem oraz Ala patrzyli na nas jakbyśmy spadli z kosmosu. Wiedziałam, że czeka mnie tłumaczenie się Ali chociaż wiem, że przyjdzie mi to z trudem, bo jeszcze nie oswoiłam się z faktem iż mam sławnego brata. Nie chcę aby ktoś inny się o tym dowiedział koledzy, przyjaciele, ale nikt poza naszego grona. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na Alę której wzrok nie mówił nic dobrego. Domyślam się, że zżera ją ciekawość czy dowiedziałam się od mamy. Wiedziała, że mama chce mi powiedzieć przed wyjazdem. Opowiedziałam jej jak to się stało, że Piotrek jest moim bratem. Wiesz nie sądziłam, że dzień wyjazdu przyniesie ze sobą taką niespodziankę, czekałam na ten moment kilka lat. Nie raz pytałam mamy o mojego ojca, ale nic nie powiedziała, że ma on syna. Mam do niej żal o to, ale wiem, że nie można cofnąć czasu. Chciałabym móc od małego wychowywać się koło ojca oraz brata. Ala o nic mnie nie pytała tylko cierpliwie czekała aż jej wszystko opowiem. Na tej rozmowie minęły trzy godziny. Było po 22, więc postanowiłyśmy udać się do łazienki najpierw poszła Ala, po niej ja. Mam w domu pokój, który należał do Ali, ale dzisiaj postawiłyśmy, że śpimy u mnie w pokoju. Będziemy mieć okazję jeszcze pogadać o wszystkim co wydarzyło się wciągu tych kilku miesięcy. Skończyłyśmy rozmawiać okazało się, że jest grubo po 2 w nocy położyłyśmy się spać. Nawet nie wiem kiedy nastał kolejny dzień, obudził mnie dzwonek do drzwi, ale mi się wstawać nie chciało żeby sprawdzić nie miałam wyjścia i ruszyłam do drzwi, jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłam za nimi Dawida, ale nie był on sam towarzyszył mu nikt inny jak Piotrek. Przywitali się ze mną...
- Cześć Lena - powiedzieli
- .....
- Ej halo Lena
- a tak co ?
- nic, a tobie co?
- Właśnie nas obudziłyście - Powiedziałam patrząc na nich
- Aha, Chcieliśmy Was zabrać na spacer, ale chyba to nam się nie uda.
- Uda się Wam tylko przyjdźcie za jakoś godzinę
- Jasne to do zobaczenia.
Zamknęłam za nimi drzwi i udałam się do pokoju aby przyszykować ubrania do wyjścia i obudzić Ale, której dzwonek nie zdołał obudzić.  Po niecałej półgodzinie byłyśmy gotowe i udałyśmy się do kuchni w celu przygotowania jakiegoś śniadania, ale za wiele nie mogłyśmy zrobić pozostały nam tylko kanapki oraz herbata. Po godzinie przyszli chłopcy i udaliśmy się do tego parku.

*Perspektywa Piotrka*

W końcu udało się nam ruszyć w drogę do Rzeszowa w samochodzie było cicho każdy bił się ze swoimi myślami. Po jakimś czasie ciszę przerwała Lena pytając mnie czy możemy w któryś dzień się spotkać i pogadać aby móc choć trochę nadrobić czas, który straciliśmy i nie da się go odzyskać. Chciałbym cofnąć czas i wiedzieć wcześniej, że mam siostrę, wychowywać się z nią. Mam żal nie tylko do swojego ojca, ale również do Pani Gosi, bo nie próbowała odszukać mego ojca i powiedzieć mu, że ma córkę. Cieszę się, że udało się mi ją spotkać teraz tylko trzeba zacząć powoli budować naszą siostrzaną więź. Kiedy dojechaliśmy do stacji benzynowej spotkaliśmy się z chłopakami oraz przyjaciółkę Leny - Ale. Ona od razu podeszła do Leny i zaczęły rozmawiać zauważyłem, że Lena macha głową na nie. Po półgodzinie ruszyliśmy w dalszą drogę. Minęły może 2 godziny gdzie parkowaliśmy już koło bloku, w którym będą mieszkać dziewczyny pomogliśmy im z ich walizkami po 15 minutach zaczęliśmy się zbierać z chłopakami. Podeszła do mnie Lema i zaczęła dziękować. Uśmiechnąłem się gdy powiedziała do "braciszku" zauważyłem zdziwioną minę. Czuję, że  dziewczyny będę mieli długą noc. Kiedy dotarłem do swego mieszkania rozdzwonił się mój telefon, a dzwonił nie kto inny jak........
*****************************************************
Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodoba i będziecie czytać dalej. Jak zawsze proszę o szczere komentarze. Życzę udanego weekendu.  

sobota, 12 lipca 2014

Rozdział XV


Czasem przeżywa się chwile,
które zapomnieć trudno.
Czasem spotyka się ludzi,
bez których tęskno i nudno.
Każdy kolejny dzień jest wielką niewiadomą....
Niech ten wiersz Ci przypomni,
że jest ktoś, kto o Tobie nie zapomni

*Perspektywa Leny*

Postanowiłam poczekać, aż dojedziemy do mieszkania w Rzeszowie aby wszystko opowiedzieć Ali. Jest moją najlepszą przyjaciółką, a nie wszystko mówię jej od razu, ponieważ chcę najpierw sama to przyswoić, a dopiero później dzielić się tym z kimś innym. Ona wie tylko o tym, że moja mama spotkała tam swoją miłość, a ja poznałam siatkarzy i z niektórymi się zaprzyjaźniłam. Zadzwoniłam zanim ruszyliśmy w drogę chciała wiedzieć kim był ten mężczyzna, który przyjechał razem z chłopakami, bo usłyszała rozmowę Rafała z Mateuszem, ale ich nie wypytywała wolała mnie zapytać. Nie chciałam jej na razie, bo to nie jest rozmowa na telefon. Po 20 min mogliśmy w końcu ruszyć w drogę z jednej strony było mi żal wyjeżdżać spędziłam tu tyle czasu całe dzieciństwo, ale na stał taki czas żeby dorosnąć i zacząć życie na własny rachunek. Nie sądziłam tylko, że ostanie chwile jakie będę spędzać przyniosą ze sobą taką niespodziankę... Potrzebuje czasu aby oswoić się  z tym wszystkim szkoda, że nie mogę nic zrobić żeby jakoś to przeżyć czas to chyba najlepiej zrobi... Zatrzymaliśmy się na stacji żeby spotkać się z Rafałem, Mateuszem i Alą gdy tylko mnie zobaczyła od razu podeszła i już zaczynała, ale machnęłam tylko głową na nie i przestała. Wszystkiego się dowiesz kiedy dojedziemy do naszego mieszkania. Pytałam jej jak  było gdy pod jej dom zajechali chłopaki. Nadal nie może wyjść z szoku, ale powoli to do niej dochodzi. Kiedy poinformowałam ją o tym kto po nią przyjedzie myślała, że żartuje jednak okazało się prawdą. Kiedy tak rozmawialiśmy zauważyłam, że patrzy na kogoś, a jej oczy robią się coraz większe. Odwróciłam się i zobaczyłam nikogo innego jak..... Tak drodzy państwo tą osobą był mój..... Szkoda tylko, że on nie chce jeszcze żadnego związku po ostatnim jaki zakończył. Musi minąć trochę czasu, a może będzie tak, że zapozna się z Alą i ona mu w tym pomoże. Pokaże, że nie każda dziewczyna leci na to iż jest siatkarzem. Mam chęć podejść do niego i przytulić ale nie mogę, bo chcę najpierw dobrze poznać.  Droga dp Rzeszowa strasznie mi się dłużyła, ale starałam się zająć myśli o czymś innym nie wychodziło mi to za dobrze wciąż zastanawiałam jak to będzie... Chciałabym cofnąć czas i od małego znać kto jest moim ojcem oraz to, że mam brata.. Muszę nadrobić stracony czas mam nadzieję, że uda mi się i w przyszłości nie będę miała do siebie żalu, że nic w tym kierunku nie zrobiłam. Czuje, że czeka mnie ciężka i trudna rozmowa z Alą.
- Piotrek mam prośbę...
-  Tak?
- Możesz przyjść w niedzielę do mnie do mieszkania, aby spokojnie pogadać?
- Jasne nie ma problemu

*Perspektywa Ali*

Od powrotu Leny i jej mamy zmieniło  się zachowanie pani Gosi była przygnębiona smutna i chodziła zamyślona. Czas płynął Lena dużo mi opowiadała o Rzeszowie jak również o co tam robiła i spotkała. Przywiozła ze sobą bilety na mecz siatkówki szczerze mówiąc zaskoczyła mnie tym wie jak lubię ten sport. Czas tak szybko leciał, że nie zauważyłam nawet kiedy nadszedł moment przeprowadzki razem z Leną do miasta, który żyje siatkówką i nie tylko... W dniu wyjazdu zadzwoniła do mnie i powiedziała, że przyjedzie po mnie dwóch chłopaków Mateusz i Rafał. Myślę sobie ok może będą to ciekawi  i przyjaźni ludzie. Nie sądziłam tylko, że będą to akurat Ci siatkarze, których lubię. Przyjechali i nie minęło może 30 min, a ja już z nimi gadałam jak ze znajomymi, których znam. Muszę za to podziękować Lenie. Wyszłam akurat z domu i słyszałam kawałek ich rozmowy, ale nie wiedziałam o czym mówią.... Postanowiłam więc  zadzwonić do Leny i wypytać ją o to. Spotkaliśmy się na stacji chciałam zapytać o wszystko ale pokręciła tylko głową i powiedziała, że w domu mi wszystko powie. Po 2 godzinach drogi byliśmy na miejscu Piotrek, Dawid, Mateusz, Rafał, Lena wnieśliśmy wszystko do mieszkania i chłopacy powiedzieli, Że będą się już zbierać, ale to co powiedziała Lena do Piotrka szokowało mnie....
*************************************************************
Zostawiam Wam nowy rozdział. Proszę o szczere komentarze postaram się poprawić. Życzę udanego weekendu.

sobota, 5 lipca 2014

Rozdział XIV


To już jest koniec, nie ma już nic. Jesteśmy wolni, możemy iść
Mogą mówić, że jesteśmy wariatami. Jednak to my żyjemy całym sercem, mamy pasję, ambicję, marzenia...
Mamy cel.

Perspektywa Piotrka

Nie sądziłem, że przyjazd po Lenę może przynieść taką niespodziankę, której nikt z nas się nie spodziewał. Mój ojciec i ja byliśmy w szoku słysząc co ma do powiedzenia jej mama. Dawid kiedy spojrzał na mnie nic nie mógł wyczytać z mojej twarzy, ponieważ miałem na niej zbyt wiele emocji ze sobą powiązanych. Stałem tam i patrzyłem w jakiś punkt przed siebie.... Chciałem coś powiedzieć, zapytać ale nie byłem w stanie. Wyszedłem na podwórko aby zaczerpnąć świeżego powietrza i w spokoju pozbierać  myśli, które kłębią bi się w głowie. Dołączył do mnie Dawid sam też nie mógł uwierzyć w to co się stało. Stał koło mnie i próbował zacząć jakoś rozmowę, ale żadnemu z nas nie było łatwo dotyczy to mnie.... Dawid mówił abym coś mówił krzyczał, że to pomoże mi jakoś przyswoić, ale ja nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć. W ciągu jednego dnia dowiedzieć się kilka rzeczy o własnym ojcu i o tym, że mam siostrę o której istnieniu nie miałem pojęcia. W sumie mam żal do mamy Leny, że tak długo to trzymała w tajemnicy, ale jestem wdzięczny, że zdecydowała w końcu wyznać sekret tylko szkoda, że w takich okolicznościach. Dawid wiesz ciesze się, że moją siostrą jest akurat Lena kiedy mnie zaczepiła wtedy w parku miałem takie uczucie jakbym ją znał całe życie, a nie widział pierwszy raz na oczy. Zastanawiałem się co zrobić, jak się zachować się w danej sytuacji w tym momencie. Potrzebuje rady oraz chwili spokoju, aby móc zebrać myśli jednak w tej chwili nie jest mi to dane, ponieważ muszę wrócić do Rzeszowa. Po jakiś czasie z domu wyszła Lena jej mama oraz mój ojciec. Chciałem już wsiąść do samochodu, ale zatrzymały mnie słowa ojca.
- Piotrek chce tu zostać i spokojnie porozmawiać z Gosią.
- Jasne nie ma problemu, jeśli nie ja to może któryś z chłopaków się zgodzi. Zadzwoń do mnie kiedy ze chcesz wracać.
- Oczywiście, że dam Ci znać.
Już otwierałem drzwi samochodu, gdy tym razem znowu mi ktoś przeszkodził, a był to mój telefon...

Rozmowa telefoniczna:
 - Halo?
- Piotrek, gdzie wy jesteście czekamy i czekamy? - Dzwonił Rafał
- Wynikła pewna sprawa, która nas zatrzymała ale już nie długo ruszamy.
- W porządku to gdzie w takim razie się spotykamy ?
- Czekaj zapytam
Do Dawida:
- Dawid gdzie się spotykamy się z chłopakami i Alą?
- Na stacji benzynowej za 30 min, niech zamówią coś do picia
Piotrek do Rafała:
- Spotykamy się na stacji benzynowej i zamówcie coś do picia
- Ok

*Perspektywa Leny*

Próbowałam dodzwonić się do Pani Marysi z którą złapałam dobry kontakt w czasie pobytu w Rzeszowie, odwiedziłam ją kilka razy i za każdym razem powtarzała mi, gdy będę miała jakikolwiek problem to mogę zawsze do niej zadzwonić i ona chętnie mnie wysłucha. jednak teraz nie miałam szczęścia więc poczekam aż będę mieć taką możliwość, aby z nią porozmawiać. Teraz nawet nie mogę liczyć na rozmowę  z Alą, ponieważ nie ma ona o niczym pojęcia. Wyszliśmy już z mojego rodzinnego domu jeszcze ostatnie rozmowy, gdy ojciec Piotrka mnie zaskoczył tym iż chce tu zostać i spokojnie porozmawiać z mamą. Piotrek miał już w siadać do samochodu, gdy rozdzwonił się jego telefon. Postanowiłam, że kiedy nadejdzie taka okazja to muszę porozmawiać z bratem, bo trzeba się poznać i nadrobić czasu, którego nam nikt nie zwróci. Muszę też wszystko opowiedzieć dla......
*********************************************************
Dziękuję za tyle szczerych opinii. Cieszę się, że Wam się podoba :) Mam nadzieję, że ten rozdział również..

sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział XIII


Przyjaciel to, ktoś któremu potrafisz zaufać,
Przyjaciel to, ktoś kto potrafi dotrzymać słowa,
Przyjaciel to, ktoś kto nie wygada twojej tajemnicy
.

*Perspektywa Gosi*

Nie sądziłam, że powrót do Rzeszowa będzie mnie bolał mimo, że minęło tyle lat od mego ostatniego pobytu tutaj. Martwię się o Lenę nie chce aby moja historia zatoczyła koło, aby ją spotkało to samo. Staram się nie wracać, do przeszłości i nie rozdrapywać ran, które mimo czasu jeszcze nie zabliźniły się do końca. Ponowne spotkanie jego wywołał u mnie smutek, żal i rozczarowanie.... Kiedy go spotkałam w mieszkaniu jego rodziców byłam w szoku, próbował mnie zatrzymać i porozmawiać, ale ja go zbyłam, że nie mam czasu. Wróciłam do mieszkania, w którym mieszkałyśmy w czasie naszego pobytu, Lena coś do mnie mówiła ale nie słyszałam, bo byłam dalej w swoim świecie. Weekend minął mi na rozmyślaniu zastanawianiu się "co było gdyby". Nawet moi rodzice nie wiedzą dlaczego wróciłam do domu. Rozmawiałam z mamą na temat ojca Leny radziła mi, żebym powiedziała jej, bo w przyszłości może mieć do mnie pretensje o to. Zbierałam się na to od naszego powrotu z Rzeszowa.  Zastanawiałam się jak potoczyłoby się moje życie, gdyby pewne sprawy potoczyły się inaczej. Dni zleciały bardzo szybko, aż nadszedł dzień, w którym Lena wyjeżdżała do Rzeszowa aby tam rozpocząć dorosłe życie. Właśnie żegnałam się z córką, gdy na posesje wjechało auto, wysiedli z niego koledzy Leny oraz jakiś mężczyzna, którego z okna nie widziałam. Kiedy weszli do naszego domu nie mogłam uwierzyć, gdy w drzwiach zobaczyłam nikogo innego jak ojca Leny. On też był tak samo zaskoczony jak ja. Staliśmy i patrzyliśmy na siebie nie mogąc uwierzyć, że się spotkaliśmy. Wszyscy patrzyli nas nas i nic nie rozumieli o co chodzi, mi trudno było mówić, bo jeszcze nie wyszłam z szoku.
- Lena, posłuchaj chciałam Ci powiedzieć przed ich przyjazdem, ale jak widać los chciał inaczej.
- Ale, co mamo?
- Ten mężczyzna, który przyjechał razem z chłopakami to jest twój ojciec, a Piotrek jest twoim bratem.
Lena z Piotrkiem patrzyli na mnie, jakbym mówiła w innym języku... Jarek spojrzał na mnie nie odgadniętym wzrokiem z jego twarzy nie mogłam nic wyczytać.. Nie sadziłam, że dzisiaj dowie się tylko Lena, ale wyszło na to, że również jej ojciec poznał prawdę. Chciałam mu powiedzieć nie było okazji, a ja nie miałam z nim kontaktu chociaż po cichu liczyłam, że będzie starał się szukać ze mną  kontaktu.

*Perspektywa Leny*

- Co?? - spytałam
Takiego wyznania po mamie to ja się nie spodziewałam. Przyjazd chłopaków przyniesie ze sobą taką niespodziankę. Nie zdążyłam wyjść z szoku nikt z nas nie raczył się odezwać w tej chwili. Miało to być takie spokojny wyjazd bez żadnych problemów oraz niespodzianek, ale widać, że nie zawsze to tak wychodzi jak chcemy.  Jednak te miasto ma w sobie coś, że ludzie się spotykają i znajdują miłość czasem na całe życie. Zastanawiam się tylko jaka miłość połączyła moją mamę oraz tatę Piotrka. W Rzeszowie zdobyłam nie tylko nowych znajomych i przyjaciół, ale jak się okazało poznałam brata o którym nie miałam pojęcia.  Ciesze się, że trafiła mi się okazja do wyjazdu przyda mi się teraz jak nigdy wcześniej, muszę poukładać to wszystko sobie na spokojnie. Mam żal do mamy, że czekała z tym tyle czasu.... Z jednej strony ją rozumiem może bała się mojej reakcji, a z drugiej chciałabym wiedzieć wcześniej. Potrzebuje wsparcia i rozmowy z bliską mi osobą. Postanowiłam z tym poczekać, aż będziemy sami. Chciałabym zobaczyć jej reakcje na to co mam do powiedzenia.  Już miałam wykręcać numer do.....
*******************************************************
Jak myślicie Lena wybaczy mamie ? Zostawiam Wam nowy rozdział. Poproszę o szczere komentarze, bo wtedy wiem, że Wam się podoba. Mam nadzieję,m że jest on lepszy.

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział XII

Jakie piękne jest życie,
jaki piękny jest świat .
I ludzie są wspaniali,
choć mają wiele wad.

Lecz jeden dla drugiego
                                                w potrzebie jest jak brat.
                                                    Życie jest cudowne
                                                    i cudowny jest świat.

A mnie rozpiera radość
i szczęście w każdą chwilę.
Gdy widzę wokół siebie
radosnych twarzy tyle.
I moje serce wtedy przepełnia
się radością.
Że ludzie wbrew wszystkiemu
otaczają się miłością.

 
*Perspektywa Piotrka N*

Stałem pod drzwiami i słuchałem rozmowę między dziadkami, a ojcem. Mówili o ukochanej mojego ojca z lat studenckich. Nie mógł uwierzyć, że spotkał ją niedawno w Rzeszowie, ale nic więcej nie chciała powiedzieć. Zastanawiałem się o kogo może chodzić, ale nic mi do głowy nie przychodziło. Postałem jeszcze chwile, a potem jakby niby nic wszedłem do mieszkania i przywitałem się, z dziadkami i ojcem.  Po wyjeździe Leny i jej mamy, mój ojciec stał się jakiś dziwny chodził zamyślony i jakby zagubiony i zarazem przygnębiony oraz smutny. Starałem się nie myśleć o tym, ale samoistnie chodziło mi to w myślach. W szedłem po salonu, a babcia natychmiast poszła do kuchni aby przygotować coś do jedzenia i picia, chciałem jej w tym pomóc, bo gdy byłem byłem młodszy to uwielbiałem siedzieć z nią w kuchni, patrzeć jak przygotowuje posiłki. Chociaż nie byłem aż taki głodny to, nie odmówiłem zjedzenia tego. Powiedziałem sytuację jaka mi się dzisiaj przytrafiła będąc w parku, kiedy powiedziałem, że dziewczyna, która mi pomogła nazywa się Lena Michalik mój ojciec zbladł.
- Piotrek, a jak nazywa się mama Leny? - Zapytał mnie
- Małgorzata Michalik - odpowiedziałem
Spojrzałem na tatę zrobił się jeszcze bledszy. Próbowałem dowiedzieć co takiego wydarzyło się w przeszłości ojca, że tak reaguje na mamę Leny i nią samą, Postanowiłem zostawić tą sprawę swojemu biegowi, może uda mi się z czasem poznać przyczynę tego. Któregoś dnia Dawid powiedział chłopakom, że na początku czerwca przyjedzie Lena ze swoją przyjaciółką i prosiła, czy któryś  z nas nie mógłby po nie przyjechać i zabrać je, bo nie poradzą sobie z bagażami. Zgłosiłem się ja, Dawid i o dziwo Rafał z Mateuszem. Ze mną chciał jechać mój ojciec, który w jakiś sposób wiedział gdzie jechać, było to dla mnie zaskoczeniem.

2 miesiące później....

*Perspektywa Leny*

Byłam już po egzaminach maturalnych, które chyba poszły mi dobrze, ale na wyniki trzeba jeszcze poczekać. Powoli przygotowywałam się do powrotu do miasta, w którym spędziłam kilka wspaniałych chwil. W ciągu tych miesięcy brakowało mi spotkać z chłopakami i chwil spędzonych z nimi. Udało mi się namówić Ale aby pojechała ze mną i tam zaczęła swoje studia na wydziale dziennikarstwa o kierunku sportowym, ale najpierw trzeba było poczekać na wyniki matur, a potem zostanie tylko złożyć odpowiednie papiery i staniemy się pełnoprawnymi studentkami. Moją niespodzianką było to iż miałam zaproszenie na mecz, który odbędzie się w połowie czerwca. Nie wiem jak zdołam podziękować chłopakom za bilety.  Do tej pory mama nic nie powiedziała na temat mojego ojca, ja jestem bardzo ciekawa, ale czekam cierpliwie na monet kiedy czegoś się dowiem. Minęło może kilka dni jak mama zebrała się na tą trudną rozmowę. Było to właśnie przeddzień mojego wyjazdu do Rzeszowa. Opowiedziała mi jak poznała mojego tatę, ale nie chciała zdradzić co takiego się stało, że nie są razem. Spotkali się na studiach i na początku byli tylko zwykłymi znajomymi, a z biegiem czasu stali się przyjaciółmi im więcej czasu ze sobą spędzali, poznawali się i połączyło ich uczucie, które z czasem stało się tak silne, że można było je spokojnie nazwać "Miłością". Któregoś roku nie pojawił się na zajęciach, starałam się dowiedzieć co się stało, ale nie miałam do kogo zadzwonić i spytać co się dzieje z Jarkiem.  Rozmawiałyśmy tak całą noc chociaż następnego dnia miałam jechać, dobrze, że miałam możliwość jechać samochodem to, uda mi się przespać się w samochodzie, chciałam wykorzystać okazję, że mama chce mi powiedzieć, bo jeśli nie teraz to kiedy? Po mnie miał przyjechać Piotrek z Dawidem, a po Alę Mateusz z Rafałem. Właśnie nastała chwila aby zacząć żegnać się z dziadkami i mamą. Kiedy żegnałam się z mamą na nasze podwórko wjechał samochód Piotrka, wyjadł z niego Piotrek, Dawid, ale z nimi była jeszcze jedna osoba, gdy tą osobę zobaczyła moja mama pobladła.
- Nie to nie może być prawda... po co on tu przyjechał
- Mamo..... Co się stało? - Spytałam zatroskana?
- Ten mężczyzna to......
***************************************************************
Jak myślicie po co ta osoba przyjechała?? Jaki cel miał przyjeżdżając do Leny oraz jej rodziny?  Zostawiam Wam rozdział mam nadzieję, że jest lepszy od ostatniego, jeśli są jakieś błędy to przepraszam. Proszę o szczere komentarze.

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział XI

Życie to nie rozdział z powieści ani
wdzięczna ballada lecz jest to księga,
która w swej treści głębokie cele posiada.



*Perspektywa Leny*

Nastała niedziela był to piękny słoneczny dzień. Żal mi było zostawiać w Rzeszowie nowo poznanych przyjaciół, ale wiem, że niedługo znowu tu będę. Wstałam rano ubrałam się i miałyśmy już wychodzić gdy ktoś zapukał do drzwi, a tą osobą okazał się Piotrek. Postanowił odprowadzić nas na dworzec. Miał ze sobą upominek od chłopaków było to bardzo miłe z ich strony była to piłka z autografami oraz koszulka. Podziękowałam za prezent. Siedział z nami do póki nie przyjechał nasz autobus. Życzył szerokiej drogi i szczęśliwej podróży. Prosił też aby dała mu znać kiedy będziemy na miejscu. Wsiadłyśmy i ruszyłyśmy w powrotną drogę. Rozmawialiśmy z mamą na różne tematy, ale ona zaczęła pytać jak podobało mi się w Rzeszowie. Po 2 godzinach jazdy dotarliśmy do naszego miasta. Czekał tam na nas dziadek, z którym szliśmy do domu. Nie zdążyłyśmy wejść na podwórko, a już w drzwiach stała babcia. Od razu kazała mi opowiedzieć jak było i czy kogoś poznałam.
- Poznałam tam kilku fajnych chłopaków, ale z jednym mam lepszy kontakt. Mam nadzieję, że kiedy znowu tam pojadę to spotkam ich. Wiesz babciu co jest w tym wszystkim najlepsze, że są to siatkarze Rzeszowskie klubu. Tam czuje się lepiej niż tutaj wiem, że mam tu bliskich oraz rodzinę ale tam mam większe możliwości i znajomych na których mogę polegać. Siedziałyśmy chwilę  w ciszy, ale babcia mnie przytuliła i powiedziała, że rozumie. Udałam się do swojego pokoju aby wziąć rzeczy i ruszyłam do łazienki. Po 10 min byłam już umyta ale wyszłam jeszcze na werandę poczuć świeże powietrze jakie zawsze było. Nie było jeszcze późno więc zadzwoniłam do Ali i chwilę z nią porozmawiałam oraz umówiłam się, że jutro się spotkamy i opowiem jej jak było. No tak zapomniałam, że mam dla niej niespodziankę. W pewnej chwili zaczął rodzić w mojej głowie plan, który może się udać. Przypomniał mi się jeden wierszyk. Udałam się do pokoju leżąc na łóżku przypomniała mi się moja rozmowa z Piotrkiem żałuje, że nie dane mi jest mieć takiego brata.


Czy warto płakać, gdy ogół się śmieje?
Czy warto kochać, nie będąc kochanym?
Czy warto nosić w swym sercu nadzieję,
By potem być zapomnianym?!

 *Perspektywa Piotrka N*

Byłem w parku gdzie spotkałem się z Sylwią. Nie sądziłem, że ona jest taka myślałem, że zależy jej na mnie ale nie liczyła tylko na moje pieniądze. Po naszej kłótni postanowiłem przejść się przejść aby uspokoić. W pewnej chwili zaczepiła mnie jakaś dziewczyna była pewna siebie i odważna nie zachowywała się jak zwykła fanka tylko jak zwykła dziewczyna. Przestawiła mi się i powiedziała, że rozmowa pomaga może głupio postąpiłem ale zaryzykowałem. Podeszliśmy do ławki i usiedliśmy na niej. Powiedziałem, żeby powiedziała mi coś o sobie ale czułem, że znam ją od dawna ale przecież nigdy jej na oczy nie widziałem. Słuchając jej robiło mi się smutno i jakoś dziwnie chciałem nawet ją pocieszyć ale nie odważyłem się. Kiedy mówiła o siatkówce i fotografii to oczy jej się świeciły widać było, że to jej pasja. Powiedziała, że wychowała ją mama i dziadkowie, a ojca nie poznała nawet nie wie kim on jest. Chciałaby go kiedyś spotkać jej mama obiecała jej powiedzieć ale ona nie wie wie kiedy to zrobi. Siedzieliśmy w ciszy mój humor powoli wracał w pewnym momencie Lena uśmiechnęła się do kogoś za moimi plecami nie musiałem długo czekać aby się dowiedzieć podeszli do nas Igła z chłopakami. Chcieli zjeść loda więc po niego udali się Lena z Dawidem zauważyłem, że będąc kawałek od nas o czymś żywo dyskutowali. Pobyliśmy jeszcze jakieś półgodziny w parku i udaliśmy się w stronę bloku, w którym mieszka Lena z mamą. Chłopaki udali  się do mieszkania Leny, a ja poszedłem odwiedzić dziadków którzy mieszkali piętro wyżej. Wchodząc do mieszkania dziadków usłyszałem końcówkę rozmowy...
**********************************************************
Witam!!!! Zostawiam Wam nowy rozdział mam nadzieję, że się spodoba. Poproszę o szczere komentarze. 

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział X


 Bądź dla innych pomocą w trudnej godzinie
i pocieszaj sercem, aż smutek minie.
Dla smutnych bądź słońcem,
dla głodnych bądź chlebem,
dla spotkanych bądź radością,
a dla najbliższych – niebem
.


*Perspektywa Leny*

W naszą stronę szedł nie kto inny jak Igła z dzieciakami i Dawid z Mateuszem. Kiedy się zbliżali mieli miny jakby ducha zobaczyli, a nie swego kolegę ze mną. Piotrek nie wyglądał najlepiej, ale lepiej niż na początku naszej rozmowy. Zastanawiałam się jak i czy powiedzieć mu o tym, że jego dziewczyna go zdradza. Nie mam odwagi, będzie trzeba porozmawiać z chłopakami o tym. Byli coraz bliżej chciałabym wiedzieć co teraz myślą w tej chwili ale nie mam takich zdolności, a wielka szkoda. Obserwowałam przechodzących ludzi byli tam też dziadkowie z wnukami. Znajdowali się tam rodziny z dziećmi. Zastanawiam się jakby wyglądało moje życie w pełnej rodzinie, ale czasu nie mogę cofnąć. W pewnym momencie poczułam, że ktoś stuka mnie w ramię był to Dawid nawet nie wiedziałam kiedy zdążyli podejść do nas.
- Hej co jest?
- Nic tylko......
- tylko co?
- Zastanawiałam się jakby wyglądało moje dzieciństwo w pełnej rodzinie.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o głupotach zauważyłam , że nawet humor Piotrka się poprawił. Nie daleko nas stała budka z lodami, a mi zachciało się loda. Zagarnęłam więc Dawida zapytaliśmy się reszty czy chcą. Udaliśmy się w stronę budki. Zaczęłam więc rozmowę...
-Widziałam jak Pit kłócił się ze swoją dziewczyną, potem podeszłam do niego i zaczepiłam, bo wyglądał na zmartwionego i przygnębionego. Powiedziałam, że rozmowa pomaga więc usiedliśmy na początku nie chciał nic mi powiedzieć, ale udało mi się przekonać. Najpierw musiałam mu osobie coś powiedzieć. W pewnej chwili chciałam mu powiedzieć o tym co ostatnio widzieliśmy, ale....
- ale?
- Chciałam się spotkać z tobą i chłopakami i spytać co robić?
- hmm, powiem chłopakom o tym, co od ciebie usłyszałam i pewnie powiemy wszystko Piotrkowi.
Kupiliśmy wszystkim lody i wróciliśmy do reszty chłopaków. Spojrzałam na zegarek w komórce i była 17:30 postanowiłam, że po zjedzeniu loda będę wracać do domu, gdy to usłyszeli chłopaki i nie było mowy, że sama wrócę. Odprowadzili mnie pod samą klakę, a Piotrek postanowił zajrzeć do dziadków jak tu jest. Dawid, Mateusz oraz Igła wprosili się do mnie jakby nie mieli swoich domów. Chociaż miło mi było, że chcieli jeszcze spędzić trochę czasu. Weszliśmy do mojego mieszkania akurat mamy nie było, bo udała się do koleżanki ze studiów, którą spotkała. Powiedzieliśmy chłopakom o mojej rozmowie z Piotrkiem i postanowili, że Poniedziałkowym treningu powiedzą  jemu wszystko. Mamy wiele wspólnych tematów jak nie siatkówka... 
**************************************

 Zostawiam Wam nowy rozdział. Poproszę o szczere opinie. Mam nadzieję, że ten rozdział się
 spodoba i zostaniecie na dłużej aby poznać perypetie Leny i jej przyjaciół.